Przesłuchanie Przypominało nieco egzaminy do szkoły teatralnej; po dziesięć osób wchodziliśmy do sali, gdzie za wielkim stołem, na szerokość pomieszczenia, siedział Wilson, otoczony grupą "egzotycznych" ludzi. Było mało słów. Ale kiedy już coś mówił, było to tak celne i inspirujące, że przesłuchanie zamieniało się w osobliwy rodzaj wykładu, gdzie słowa były tylko pretekstem do pobudzenia wyobraźni i wyzwolenia niezwykłej energii. W mojej pamięci zapisało się jako wstęp do późniejszych warsztatów, pierwsza bardzo ważna lekcja. Obserwował nas uważnie i cały czas coś notował, konsultował z asystentką. Na stole przed nim leżały nasze zdjęcia i CV. Staliśmy w szeregu naprzeciwko niego. Odezwał się po dłuższej chwili milczenia. Pierwszym zadaniem było przejście metrowego odcinka w ciągu trzech minut. W ciszy i skupieniu. Patrząc przed siebie, liczyłem w głowie upływające sekundy, starając się wyczuć odległość. Wilson wyc
Tytuł oryginalny
Wilson w teatrze dramatycznym
Źródło:
Materiał nadesłany
Didaskalia-Gazeta Teatralna nr 95